Śląskie Smaki

To była moja pierwsza wizyta na Śląsku od dobrych kilkunastu lat. Jak się jednak okazało, mając na myśli obszar obecnego województwa śląskiego, tak naprawdę mówimy o kilku różnych krainach geograficznych. To samo dotyczy również i związanych z nimi tradycji kulinarnych, które były głównym bohaterem wyjazdu, zorganizowanego przez Śląską Organizację Turystyczną.

 

Śląska Organizacja Turystyczna zajmuje się popularyzacją subregionów wchodzących w skład województwa śląskiego: m.in. Beskidów, Jury Krakowsko – Częstochowskiej, Śląska Cieszyńskiego, czy Metropolii Silesia. Dla naszej grupy blogerów kulinarnych przygotowana została interesująca trasa, która miała nam przybliżyć Śląskie Smaki, czyli pokazać bogactwo i różnorodność kulinarną województwa.

DSC_4212

Arystokratyczny Złoty Potok

Naszą podróż rozpoczęliśmy od wizyty w dawnej posiadłości hrabiów Raczyńskich, położonej w miejscowości Złoty Potok (Wyżyna Krakowsko – Wieluńska). Oprócz pałacu (zamkniętego dla zwiedzających) oraz dworu, w którym mieści się Muzeum Regionalne im. Zygmunta Krasińskiego, na terenie 40 ha posiadłości mieści się obecnie m.in. Technikum Architektury Krajobrazu. Pałac należał do różnych arystokratycznych rodzin, m.in. do Potockich, jednak z czasem popadł w ruinę, z której to podniósł go ojciec poety Zygmunta Krasińskiego, Wincenty Krasiński, który zakupił tę posiadłość w połowie XIX w. Jego syn Zygmunt mieszkał tu w roku 1857 we wspomnianym powyżej, położonym tuż obok pałacu dworku.

  DSC_4209

DSC_4208

    Jednym z ciekawszych eksponatów we dworze – muzeum jest pianino, zakupione przez Zygmunta Krasińskiego dla swojej wieloletniej kochanki, Delfiny Potockiej. Wyboru pianina pomagał dokonać sam Fryderyk Chopin, który z pewnością na nim również grywał. Wykorzystywane jest ono do dzisiaj podczas organizowanych tutaj okazyjnie koncertów. Oprócz tego w zbiorach muzeum znajdują się również pierwsze wydania niektórych dzieł Krasińskiego i portrety rodzinne. Tragicznym wydarzeniem była śmierć Elżbiety, najmłodszej córki Zygmunta Krasińskiego. Zmarła ona w wieku zaledwie 4 lat, zachorowawszy po kąpieli w stawie położonym przed pałacem. Wtedy to poeta postanowił przenieść się do Paryża. Pod koniec XIX w. posiadłość stała się własnością jego starszej córki Marii, która wyszła za mąż za Edwarda Aleksandra Raczyńskiego.  

    DSC_4211

DSC_4207

Również w tej miejscowości, w dawnych zabudowaniach należących do pałacowego gospodarstwa, od lat 90-tych XX w., działa stadnina koni Wiking. Sprowadzono do nich wyjątkowo długowieczne i wytrzymałe konie z Islandii.

 

DSC_4213

Ciekawostką związaną ze Złotym Potokiem jest fakt mieszkania w pobliskim Janowie we wczesnym dzieciństwie przez Jana Kiepurę. Uczęszczał on również do ochronki, założonej w Złotym Potoku przez żonę Karola Raczyńskiego, ostatniego właściciela tego majątku. Przypomina o tym obelisk znajdujący się na terenie posiadłości.

 

DSC_4206

Pstrągarnia

Hrabia Edward był pomysłodawcą założenia w pobliżu Złotego Potoku pierwszej w Europie hodowli pstrąga. Rozpoczęła ona swoją działalność w 1881 r. Na tak śmiały pomysł wpadł on podczas swojej wizyty w Stanach Zjednoczonych, gdzie zwiedzał hodowle pstrąga tęczowego, nieznanego wtedy jeszcze w Europie. Po powrocie do kraju Hrabia Edward, korzystając z bogactwa cieków wodnych w tej okolicy, zlecił budowę pstrągarni. Ikra opakowana mchem, pokrzywą i lodem, przebyła długą drogę przez ocean. Pstrągarnia okazała się bardzo udaną inwestycją. Dostarczała ryby do królewskich hodowli w całej Europie i śmiało można powiedzieć, że dała początek wszystkim europejskim hodowlom tej ryby. 22 stawy zajmowały powierzchnię 132 tys. m² i były pierwszą i największą hodowlą pstrąga tęczowego w Europie. Bardzo szybko wzbogacono hodowlę o węgorza, sandacza, liny i brzany. Tutejsze pstrągi nazywane są „złotymi pstrągami ze Złotego Potoku”. Występuje tu również pstrąg o niebieskim zabarwieniu, nazwany „pstrągiem hrabiowskim”.

 

 
DSC_4220

Pstrągarnia z lotu ptaka, foto: M. Sitek, czestochowa.simis.pl

 

Na cześć swojego teścia, hrabia Edward nadał stawom hodowlanym nazwy związane z osobą swojego teścia – poety: Opiniogóra, Pokusa, Noc Letnia, czy Żal. Jednemu z nich po sukcesie swojego pstrągowego przedsięwzięcia, w podzięce dla kraju, z którego pochodziły jego ryby, nadał nazwę Ameryka. Po 1945 r., tak jak wszystkie inne prywatne przedsiębiorstwa w Polsce, pstrągarnia została znacjonalizowana. Nie straciła jednak na swojej wartości. Pokazano nam mały staw, w którym hodowano ryby na potrzeby wojewody śląskiego, gen. Jerzego Ziętka – postaci doskonale znanej wszystkim mieszkańcom Śląska. Obecnym właścicielem pstrągarni, prowadzącym ją z dużymi sukcesami, jest pan Marek Piszczała.  

 

DSC_4221

Jeśli będziecie w tym regionie, koniecznie musicie tutaj przyjechać i spróbować absolutnie doskonałych ryb. Pamiętajcie jednak, że aby je zjeść podczas weekendu, trzeba ustawiać się w niekiedy w długiej kolejce!

 

Dolina rzeki Wiercicy

 

Jedynie kilka kilometrów dzieli Złoty Potok od malowniczo położonych formacji skalnych, położonych w dolinie rzeki Wiercicy, będących już częścią Jury Krakowsko – Częstochowskiej. Nasz Przewodnik, pan Irek Bartkowiak z pasją i znawstwem opowiadał nam historie związane z  Bramą Twardowskiego, czyli formacji skalnej, z którą związana jest legenda o czarnoksiężniku Twardowskim. To właśnie stąd, dosiadłszy olbrzymiego koguta, miał jakoby uciec przed prześladującym go diabłem na księżyc. Ślady ogromnych kogucich pazurów, odbite na skale, widoczne są tutaj do dzisiaj … W rzeczywistości te fantazyjnie powyginane formacje skalne, to jedynie szczyt skał, które kiedyś znajdowały się na dnie morza, pokrywało te ziemie kilkadziesiąt milionów lat temu.

 

 

DSC_4225

 

DSC_4224

Drugim obiektem ukształtowanym przez naturę, który znalazł się na naszej trasie, była Jaskinia Niedźwiedzia. Odkryto w niej ślady obozowiska człowieka z ery paleolitu. Dzisiaj mieszkają tu jedynie nietoperze. We współczesnych nam czasach, w roku 1986 nakręcono w niej kilka scen do filmu „Przyjaciel wesołego diabła” w reżyserii Jerzego Łukaszewicza.

 

IMG_20160819_130501

Od  pana Irka – przewodnika dowiedzieliśmy się o tym, że w tutejszych lasach we wrześniu 1939 r. toczyły się zażarte boje, w których zginęło wielu polskich żołnierzy a wśród nich zastrzelony został major Jan Wrzosek – dowódca batalionu 7. Dywizji Piechoty Armii Kraków, szef polskiej ekipy olimpijskiej na Olimpiadę w Berlinie w 1936 r. oraz mistrz polski w strzelaniu z karabinku sportowego. Testował on tutaj polską tajną broń, która była zdolna przebijać pancerze niemieckich czołgów. Niestety nie zdążono wprowadzić jej do masowej produkcji a major zginął od rany postrzałowej i został pochowany na cmentarzu w Złotym Potoku.

Tajna broń polskiej armii, testowana przez mjr. Jana Wrzoska

Jak już wspomniałem, tutejsze okolice obfitują w cieki wodne. My przyglądaliśmy się bacznie wypływającemu z wnętrza skał Źródłu Spełnionych Marzeń. Jak można się domyśleć, tę poetycką nazwę nadał mu nie kto inny, jak sam Zygmunt Krasiński, który wraz z rodziną zwiedzał tutejsze okolice w 1857 r. Ze źródłem związana jest legenda mówiąca, że: „W sercu źródła prośbę zamień, na zielony, szklisty kamień. Kiedy rzucisz go za siebie, Spełni prośba się dla ciebie”.      

 

DSC_4218

 

Pod takimi kamieniami z mniej i bardziej widocznymi zielonymi nalotami z malachitu, żyje w źródełku malutki skorupiak – kiełż zdrojowy. Obecność tego żywego reliktu z epoki lodowcowej, potwierdza jedynie doskonałą jakość tutejszej wody. Aby dostać się do opisanych, położonych na wzniesieniu miejsc, należy przejść obok stawu „Nocy Letniej” – oczywiście nazwanego tak przez naszego poetę. Inna używana nazwa stawu – Staw Zielony – jest bardziej prozaiczna i odpowiada jego wyglądowi. Brzegi stawu porośnięte są bujną roślinnością, odbijającą się w jego tafli. Staw odgrywał także rolę w rytualnych obrządkach plemienia Wiślan, które w jego pobliżu założyło swój gród.

 
IMG_20160819_124752

Pustynia Siedlecka

Gdyby nie osoba naszego przewodnika, nie znaleźlibyśmy się na … pustyni! Tak, tak – okazało się bowiem, że pustynia Błędowska nie jest jedyną znajdującą się w Polsce. W tutejszych okolicach jest również mniejsza, ale bardzo urokliwa – Pustynia Siedlecka. Oczywiście wraz z innymi nie omieszkałem wdrapać się na szczyt wielkiej wydmy, aby stamtąd podziwiać widok na okoliczną, piaszczystą okolicę. Byłem bogatszy o piękną fotografię i po pół kilograma piasku w każdym bucie.

 

DSC_4232

 

 

Pustynia zajmuje obecnie ok. 25 ha obszaru pokrytego piaskiem, z 50 ha jakie zajmowała przed 1960 r., kiedy to jakiś urzędnik z manią zalesiania wszystkiego co tylko się dało zazielenić, zasadził na jej części sosny. Pustynia nie jest, w odróżnieniu od swojej obszerniejszej koleżanki zwanej Błędowską, pod ochroną. Odbywają się to coroczne imprezy plenerowe – Pustynny Piknik. Jej teren udostępniany jest również naszemu wojsku na ćwiczenia w warunkach pustynnych a także dla amatorów jazdy na kładach.

Mimo iż powstanie pustyni legenda przypisuje goniącemu Twardowskiego diabłu, w rzeczywistości jej istnienie zawdzięczamy procesom cofania się lodowca, co spowodowało nagromadzenie się w tym miejscu piasku.

 

Restauracja Smażalnia pod Lasem w Sygontce

 

Na późny obiad zatrzymaliśmy się w jednej z restauracji znajdującej się na Kulinarnym Szlaku Śląskie Smaki.

W tym miejscu krótkie wyjaśnienie tego terminu. Śląska Organizacja Turystyczna postanowiła połączyć wszystkie, bardzo różnorodne, wywodzące się z polskiej, czeskiej, austriackiej i niemieckiej tradycji, kulinarne perełki tego rozległego regionu. Prezentuje je w postaci wspomnianego szlaku Śląskie Smaki (pod tym linkiem znajdziecie pełną listę restauracji). Skupia on lokale z całego województwa, w których można skosztować wybrane potrawy regionalne.

Restauracja Smażalnia pod Lasem w Sygontce była pierwszym miejscem z tej listy, który odwiedziliśmy. Czekano tam już na nas z bufetem, w którym mogliśmy popróbować potraw zaklasyfikowanych jako Śląskie Smaki i znajdujących się na stałe w karcie: zupę rybną, delikatny rosół z jesiotra z lanymi kluseczkami, zestaw smażonych ryb: pstrąga Sygontka (grillowanego z cebulą i natką pietruszki), jesiotra na klarowanym maśle, smażonego w towarzystwie pieczonego jabłka oraz pierogi z pstrągiem i suszonymi pomidorami, które podbiły serca wszystkich uczestników obiadu. Smażalnia pod lasem położona jest adekwatnie do swojej nazwy, tuż przy lesie a ryby łowi w swoich stawach.

 

DSC_4242

    DSC_4235

  DSC_4234

DSC_4237

DSC_4241

Zamek w Olsztynie

Jura Krakowsko – Częstochowska wszystkim kojarzy się z pewnością z ruinami zamków, położonym na tzw. Szlaku Orlich Gniazd. Pierwszym z nich, które zobaczyliśmy, były ruiny zamku w Olsztynie. Zbudowany w drugiej połowie XIII w., był jednym z zamków, zabezpieczających południowe granice państwa polskiego. Do dnia dzisiejszego zachowały się jedynie jego ruiny, z charakterystycznymi wieżami – jedną okrągłą i drugą kwadratową. Odbywają się tu widowiska typu „światło i dźwięk”oraz turnieje rycerskie.

W znajdującym się w centrum Olsztyna, wyposażonym w przydatne broszury i mapki Punkcie Informacji Turystycznej,  warto wypożyczyć audioprzewodnik, z którym można przejść całą trasę – począwszy od olsztyńskiego ryneczku, aż po sam szczyt wzgórza, na którym wznoszą się ruiny.

 

DSC_4246

DSC_4254

DSC_4250

DSC_4247

 Browar Spa i Hotel Czenstochovia w Częstochowie

 

Nocleg przewidziany był w samej Częstochowie, w Browarze Czenstochovia. To jedna z nielicznych okazji na tak nietypowy nocleg w skali całego kraju … Okazało się, że właściciele tego miejsca należą do entuzjastów tego napoju z pianką. Są jedynym browarem w Częstochowie, mieszczącym się zresztą w prowadzonej również przez nich restauracji. Dla gości hotelowych (zadbano również i o możliwość noclegu w bardzo dobrych warunkach), przewidziano atrakcje nie tylko kulinarne. Chętni mogą bowiem skorzystać z piwnego spa (którego jednym ze składników jest kąpiel w … suszu piwnym).

 

 

My jednak, będąc gośćmi Browaru Czenstochovia, oczywiście nie omieszkaliśmy spróbować tego, co zechciał przyrządzić nam Łukasz Kozioł, tutejszy szef kuchni. Na początek na stole pojawił się tatar ze śledzia i wędzonej makreli z konfiturą z czerwonej cebuli i kaparami, potem żurek na maślance. Daniem głównym był filet z gęsi confit, puree koperkowe oraz pieczone jabłko. Miejsca ledwo starczyło na rafaello z kaszy jaglanej (rewelacja!) z kremem bananowym i granatem, kiedy pojawiła się deska z niespodzianką – kawiorem żydowskim przygotowanym z gęsich wątróbek (brawo!!) oraz lokalne wędliny i sery, na które już niestety nie znalazło się miejsca w moim żołądku. Koledzy nie szczędzili jednak zachwytu nad dobrze doprawioną wędliną, wyrabianą specjalnie dla browaru.

 

IMG_20160819_214258

 

Całemu posiłkowi towarzyszyły przez cały czas dwie tuby wyrabianego tutaj piwa, czyli CzenstochoviA El Grey i CzenstochoviA Miodowe.

 

foto: Czenstochovia

 

Wyjazd zorganizowany został przez Śląską Organizację Turystyczną. Wszystkie informacje praktyczne znajdziecie na jej portalu Śląskie Travel oraz Śląskie Smaki. Waszej uwadze polecam również ich fejsbukowy i instagramowy profil.

 

Zapraszam na mój fejsbukowy fanpage oraz na instagrama